niedziela, 23 czerwca 2013

8. Imagin z Harrym.

Witam :) . Imagin autorstwa mojej kochanej przyjaciółki, Martynki <3 . Pozdrawiam :) . 


Dobrze wiedziałaś, że to nie ma sensu. Statek pójdzie na dno wcześniej czy później...Ale wciąż nie opuszczała cię nadzieja, ze dasz radę znaczy..Dacie radę. Ty i Harry. Jego spocone loki opadały mu kaskadą na czoło ale mimo to widziałaś jego wzrok skierowany w swoje oczy. - Harry. - przerwałaś pełną napięcia ciszę- Kocham cię.- On chwycił twoją dłoń i pocałował ją. - Też cię kocham. I pamiętaj chociaż nie wiem co by się stało nie puszczaj mnie rozumiesz [T.I] Nie puszczaj!!! - krzyknął ostatkami sił twój ukochany. Wisieliście bowiem za burtą kiedy statek utrzymywał się w pionie na wodzie. 
Ale to były tylko minuty. Z sekundy na sekundę statek topił się coraz głębiej i głębiej zabierając przy tym tysiące dusz osób którym nie udało się wsiąść do szalupy. Zetknęliście razem czoła, a Harry położył się na twoich plecach aby cię chociaż trochę ogrzać. Całował twoją szyję swoim lodowatym oddechem a ty rozglądałaś się naokoło. Po wszystkich stronach było pełno modlących się ludzi...krzyczących i błagających o przedłużenie życia.
- Na mój znak bierzesz głęboki oddech i natychmiast płyniesz ku górze rozumiesz.?? - krzyknął Hazza coraz mocniej ściskając moją dłoń.
- Tak Harry. - odpowiedziałaś. 
- TERAZ [T.I.] TERAZ!!- usłyszałaś krzyk chłopaka. Szybko wciągnęłaś powietrze do ust i poczułaś jak zatapiasz się w zimnej jak lód wodzie. Ciągle trzymając dłoń Harry'ego zaciśniętą na swojej pociągnęłaś się na górę. Wasze dwa ciała chwilę walczyły z siłą natury która po niedługim czasie ustąpiła. Wypłynęliście na powieszchnie i przytuliliście do siebie. 
- to już koniec Harry. Zginiemy. - oznajmiłaś przyciskając do siebie chłopaka.
- NIE [T.I.] PRZEŻYJEMY ROZUMIESZ? DAMY RADĘ TY MASZ DAĆ RADĘ.!!! - wrzeszczał Hazza. Pocałowałaś go jakby to miał być ostatni raz. Mocno i z uczuciem.Ludzie pływający naokoło zdawali się nie zwracać na was uwagi. Istnieliście tylko wy. Wasze języki...serca...i usta. Harry pociągnął cię ku drewnianym drzwiom i pomógł ci na nich się położyć. 
- [T.I.] obiecaj mi coś. musisz mi coś obiecać. - powiedział twój ukochany 
- tak Harry. obiecuje. - powiedziałaś. 
- przeżyjesz. będziesz żyła dłuuugo. Będziesz mieć furę dzieci i wnuków. Umrzesz dopiero jako staruszka a nie tutaj. słyszysz mnie? [T.I.] - rzekł Loczek. Tak go kochałaś. On nie mógł cię zostawić.
- obiecuje. - wyszeptałaś ostatkiem sił po czym...głęboko zasnęłaś.
Usłyszałaś jakby stłumiony chłodny głos i ujrzałaś świecenie latarki. Czyli ktoś jeszcze przeżył oprócz was..ciebie i Harry'ego. Leżałaś na plecach więc przewróciłaś się na brzuch i spojrzałaś na twarz ukochanego. Miał zamknięte oczy i wręcz białą cerę. - Harry...-szepnęłaś- Harry przypłynęli do nas słyszysz? Harry...- prosiłaś coraz zachłanniej ale on nie poruszył się..nie zaregował. pocałowałaś jego lodowatą dłoń i szepnęłaś. - nigdy się nie poddam....przeżyje Harry. - wyrwałaś ręcę z uścisku martwych dłoni chłopaka i pozwoliłaś mu popłynąć na dno..serce rozbiło ci się właśnie na miliony kawałków. Patrzyłaś w ciemną otchłań. Zaczęłaś niemo krzyczeć o pomoc...żeby wracali...aby zabrali też ciebie. Szalupy odpływały coraz dalej...i dalej w ciemny ocean. Wypatrzyłaś gwizdek w ustach oficera który. Podpłynęłaś do niego i przytknęłaś go do swoich warg. Ostatkiem sił zagwizdałaś.
Obudziłaś się otulona kocem w jednej z szalup,która podpływała właśnie do jakiegoś statku. Wysadzili was i kazali rozgościć się na pokładzie. Najbardziej bałaś się spotkać swojego byłego...narzeczonego Maxa George'a. Ukryłaś się pod kocem i siedziałaś patrząc w otchłąń atlantyku która parę godzin temu zabrała ci ukochanego. Splunęłaś do niej i zamknęłaś oczy. Nagle usłyszałaś głos swojego....już nie swojego...po prostu Maxa. Pytał każdego po kolei i pyta o ciebie. O rudowłosą dziewczynę. Wszyscy przeczyli. W końcu podszedł do ciebie.
- Czy widziała pani rudowłosą młodą dziewczynę gdzies tutaj? - zapytał- ty naśladując głos staruszki zaprzeczyłaś. On westchnął i odszedł. Odetchnęłaś z ulgą i pogrążyłaś się w marzeniach jakby wyglądąło wasze życie. twoje i Harry'ego. Podeszła do ciebie pewna pani i zapytała o dane. Ty po chwili namysłu odpowiedziała - Styles - powiedziałaś patrząc przed siebie.- [t.i.] Styles. Kobieta przytaknęła i odeszła a ty ponownie zasnęłaś. Teraz wiedziałas co jest twoim celem. Twoja obietnica...przeżycie już jest. Założenie rodziny i śmierć jako staruszka w ciepłym łóżeczku to jeszcze dwa punkty dow ykonania. Przenigdy nie złamiesz obietnicy. NEVER przyrzekłas sobie. I tak się stało.
Krótka wizja. Leżysz w łóżku otoczona swoją rodziną. Córkami,synami, wnukami i wnuczkami. Wszyscy do ciebie machali, a łzy leciały ciurkiem po ich policzkach. Zerknęłaś jeszcze na zdjęcia leżące obok ciebie. Widziałaś na nim swojego męża Louisa. Czyste małżeństwo. Chodziło tylko o dzieci o założenie rodziny. Najlepszy przyjaciel Hazzy. Umarł parę lat temu na raka. Cieżko westchnęłas i już wiedziałaś że to koniec. Za chwilę dołączysz do Harry'ego i Louisa....i wszystkich znajomych...zamknełaś oczy i już się nie obudziłaś.

niedziela, 9 czerwca 2013

7. Imagin z Liamem.

Imagin autorstwa Natalii :).

Mieszkasz w Londynie od 3 lat. Znasz bardzo dobrze język i dialog z kimś nie sprawia ci kłopotów. Pracujesz jako właścicielka restauracji. Posiadasz auto i piękny dom na przedmieściach Londynu. Twój chłopak jest kelnerem, pracuje dla ciebie.
Pewnego dnia do twojej knajpy przychodzi 5 fajnych chłopaków, z jakimś ochroniarzem. Myślisz, że  to jacyś ważni goście, więc postanawiasz sama ich obsłużyć. 
- Witam panów w mojej restauracji - uśmiechasz się i podajesz kartę dań.
- Cześć. Macie naczosy albo kurczaka ? - pyta blondyn.
- Oczywiście. Ile razy podać ? 
- 3 razy naczosy i raz kurczak. - uśmiechnęłaś się. W myślach wybuchłaś śmiechem. Gdzie on to wszystko zmieści ? 
- Stary, niedawno zjadłeś 4 paczki frytek. I nadal zaskakujesz - wtrącił lokaty. 
- A czy może kupiłaś już płytę Little Mix ? - zapytał czarnuch.
- Zamknij się z tą płytą. Przyszliśmy tu coś zjeść. - Powiedział poważnie chłopak z pięknymi oczkami. - Ja poproszę bigos.
Uśmiechnął się. Boże jaki on przystojny. Ej ! Wróć, przecież masz chłopaka ! 
- oczywiście. 
Zabrałaś menu i poszłaś do kuchni złożyć zamówienie. Siedziałaś przy ladzie i patrzyłaś na Liama. Tak usłyszałaś jego imię podczas głośnej rozmowy chłopaków.
* oczami chłopaków * 
- ej, Liam ta laska ciągle się na ciebie gapi. Chyba masz branie.
- Spadaj ośle. Jest fajna, ale przecież nie powiem jej tego. 
- To napisz na chusteczce swój numer telefonu i imie, a na koniec naszej wizyty włóż jej do kieszeni.
- hehe, ok. Spróbuję.
* Twoimi oczami * 
- kochanie, już gotowe - wyrwał cię z zamyśleń twój chłopak.
- Ah, dzięki . 
Podchodzisz do stolika, oddajesz zamówienie. 
- Dziękujemy. Może się dosiądziesz ? - spytał Harry.
Liam popatrzył na niego dużymi oczami. 
- Z miłą chęcią.
Gadaliście o wszystkim. Śmiałaś się z ich wygłupów. Nie zauważyłaś, jak twój chłopak robi się zazdrosny. Podchodzi do stolika - skarbie, mogę prosić cię na zaplecze? 
- Tak. - jesteś trochę zła, że przerwał wam miłą rozmowę.
-Co jest ? - spytałaś.
- Jeszcze się pytasz ?! Co ty kurwa wyprawiasz ?!
-yyy nic ? Rozmawiam z klientami.
- To jest rozmowa ? - zaczyna się unosić. - Pierdolisz chyba.
- Uspokój się. To nic strasznego.
- Widocznie już ci się znudziłem. Tak ? 
- wiesz co ? zaczynasz być irytujący !
- Pytam się. TAK ?
- TAK KURWA ! - Krzyczysz mu prosto w twarz .
- Ty suko. Pożałujesz tego jeszcze. 
Zdjął fartuch i wybiegł. Wróciłaś do gości. 
- Co jest ? - Zapytał Liam, widząc twoją minę. 
- Nic. Chłopak mnie rzucił, bo myślał że z tobą flirtuję. 
- uuu. to grubo.- wtrącił Lou.
Skończyliście degustację. 4/5 chłopaków zaczęła się dziwnie zachowywać. Chrząkali mówiąc " Liam telefon " . Nie wiedziałaś o co chodzi. Wychodzili. W ostatniej chwili ktoś krzyknął twoje imię. Liam.
- Słuchaj .... yyy....
-  No wysłów się wreszcie :D - zaśmiałaś się. 
- Trzymaj mój numer telefonu. Gdybyś zechciała pogadać, czy coś ;d. A teraz zmykam. Pa ! - pocałował cię w policzek i pobiegł.
-pa .. 
Byłaś zachwycona, podekscytowana, szczęśliwa. Była 23.00 . Zamknęłaś lokal, kierowałaś się do samochodu. Marzyłaś o gorącej kąpieli. Dotarłaś na miejsce, wysiadłaś, zamknęłaś auto. Odwróciłaś się i zobaczyłaś sylwetkę, było ciemno, nie rozpoznałaś kto to.
- i co teraz dziwko ? - rozpoznałaś go. Iwan.
- Czego chcesz ? - mówisz znudzona, próbujesz go wyminąć. On przytrzymuje cię i pchnie w stronę auta.
- Puść mnie ! - krzyczysz głośno. Ktoś przybiega, uderza Iwana. Biją się. Iwan wyjmuje pistolet. Strzał. Kałuża krwi. A w niej Liam. 
- miłość od pierwszego wejrzenia... Kocham Cię ... - mowi słabym głosem.
- ja ciebie też ! - wybuchasz głośnym płaczem. Gładzisz go po twarzy, dłoniach, torsie. 
- Boże dlaczego mi go zabrałeś ! Nie dałeś mi szansy go poznać ! - Krzyczysz w niebo. Chwilę później, też tracisz przytomność .