Witam :) . Imagin autorstwa mojej kochanej przyjaciółki, Martynki <3 . Pozdrawiam :) .
Dobrze wiedziałaś, że to nie ma sensu. Statek pójdzie na dno wcześniej czy później...Ale wciąż nie opuszczała cię nadzieja, ze dasz radę znaczy..Dacie radę. Ty i Harry. Jego spocone loki opadały mu kaskadą na czoło ale mimo to widziałaś jego wzrok skierowany w swoje oczy. - Harry. - przerwałaś pełną napięcia ciszę- Kocham cię.- On chwycił twoją dłoń i pocałował ją. - Też cię kocham. I pamiętaj chociaż nie wiem co by się stało nie puszczaj mnie rozumiesz [T.I] Nie puszczaj!!! - krzyknął ostatkami sił twój ukochany. Wisieliście bowiem za burtą kiedy statek utrzymywał się w pionie na wodzie.
Ale to były tylko minuty. Z sekundy na sekundę statek topił się coraz głębiej i głębiej zabierając przy tym tysiące dusz osób którym nie udało się wsiąść do szalupy. Zetknęliście razem czoła, a Harry położył się na twoich plecach aby cię chociaż trochę ogrzać. Całował twoją szyję swoim lodowatym oddechem a ty rozglądałaś się naokoło. Po wszystkich stronach było pełno modlących się ludzi...krzyczących i błagających o przedłużenie życia.
- Na mój znak bierzesz głęboki oddech i natychmiast płyniesz ku górze rozumiesz.?? - krzyknął Hazza coraz mocniej ściskając moją dłoń.
- Tak Harry. - odpowiedziałaś.
- TERAZ [T.I.] TERAZ!!- usłyszałaś krzyk chłopaka. Szybko wciągnęłaś powietrze do ust i poczułaś jak zatapiasz się w zimnej jak lód wodzie. Ciągle trzymając dłoń Harry'ego zaciśniętą na swojej pociągnęłaś się na górę. Wasze dwa ciała chwilę walczyły z siłą natury która po niedługim czasie ustąpiła. Wypłynęliście na powieszchnie i przytuliliście do siebie.
- to już koniec Harry. Zginiemy. - oznajmiłaś przyciskając do siebie chłopaka.
- NIE [T.I.] PRZEŻYJEMY ROZUMIESZ? DAMY RADĘ TY MASZ DAĆ RADĘ.!!! - wrzeszczał Hazza. Pocałowałaś go jakby to miał być ostatni raz. Mocno i z uczuciem.Ludzie pływający naokoło zdawali się nie zwracać na was uwagi. Istnieliście tylko wy. Wasze języki...serca...i usta. Harry pociągnął cię ku drewnianym drzwiom i pomógł ci na nich się położyć.
- [T.I.] obiecaj mi coś. musisz mi coś obiecać. - powiedział twój ukochany
- tak Harry. obiecuje. - powiedziałaś.
- przeżyjesz. będziesz żyła dłuuugo. Będziesz mieć furę dzieci i wnuków. Umrzesz dopiero jako staruszka a nie tutaj. słyszysz mnie? [T.I.] - rzekł Loczek. Tak go kochałaś. On nie mógł cię zostawić.
- obiecuje. - wyszeptałaś ostatkiem sił po czym...głęboko zasnęłaś.
Usłyszałaś jakby stłumiony chłodny głos i ujrzałaś świecenie latarki. Czyli ktoś jeszcze przeżył oprócz was..ciebie i Harry'ego. Leżałaś na plecach więc przewróciłaś się na brzuch i spojrzałaś na twarz ukochanego. Miał zamknięte oczy i wręcz białą cerę. - Harry...-szepnęłaś- Harry przypłynęli do nas słyszysz? Harry...- prosiłaś coraz zachłanniej ale on nie poruszył się..nie zaregował. pocałowałaś jego lodowatą dłoń i szepnęłaś. - nigdy się nie poddam....przeżyje Harry. - wyrwałaś ręcę z uścisku martwych dłoni chłopaka i pozwoliłaś mu popłynąć na dno..serce rozbiło ci się właśnie na miliony kawałków. Patrzyłaś w ciemną otchłań. Zaczęłaś niemo krzyczeć o pomoc...żeby wracali...aby zabrali też ciebie. Szalupy odpływały coraz dalej...i dalej w ciemny ocean. Wypatrzyłaś gwizdek w ustach oficera który. Podpłynęłaś do niego i przytknęłaś go do swoich warg. Ostatkiem sił zagwizdałaś.
Obudziłaś się otulona kocem w jednej z szalup,która podpływała właśnie do jakiegoś statku. Wysadzili was i kazali rozgościć się na pokładzie. Najbardziej bałaś się spotkać swojego byłego...narzeczonego Maxa George'a. Ukryłaś się pod kocem i siedziałaś patrząc w otchłąń atlantyku która parę godzin temu zabrała ci ukochanego. Splunęłaś do niej i zamknęłaś oczy. Nagle usłyszałaś głos swojego....już nie swojego...po prostu Maxa. Pytał każdego po kolei i pyta o ciebie. O rudowłosą dziewczynę. Wszyscy przeczyli. W końcu podszedł do ciebie.
- Czy widziała pani rudowłosą młodą dziewczynę gdzies tutaj? - zapytał- ty naśladując głos staruszki zaprzeczyłaś. On westchnął i odszedł. Odetchnęłaś z ulgą i pogrążyłaś się w marzeniach jakby wyglądąło wasze życie. twoje i Harry'ego. Podeszła do ciebie pewna pani i zapytała o dane. Ty po chwili namysłu odpowiedziała - Styles - powiedziałaś patrząc przed siebie.- [t.i.] Styles. Kobieta przytaknęła i odeszła a ty ponownie zasnęłaś. Teraz wiedziałas co jest twoim celem. Twoja obietnica...przeżycie już jest. Założenie rodziny i śmierć jako staruszka w ciepłym łóżeczku to jeszcze dwa punkty dow ykonania. Przenigdy nie złamiesz obietnicy. NEVER przyrzekłas sobie. I tak się stało.
Krótka wizja. Leżysz w łóżku otoczona swoją rodziną. Córkami,synami, wnukami i wnuczkami. Wszyscy do ciebie machali, a łzy leciały ciurkiem po ich policzkach. Zerknęłaś jeszcze na zdjęcia leżące obok ciebie. Widziałaś na nim swojego męża Louisa. Czyste małżeństwo. Chodziło tylko o dzieci o założenie rodziny. Najlepszy przyjaciel Hazzy. Umarł parę lat temu na raka. Cieżko westchnęłas i już wiedziałaś że to koniec. Za chwilę dołączysz do Harry'ego i Louisa....i wszystkich znajomych...zamknełaś oczy i już się nie obudziłaś.
Imaginy z One Direction
Imaginy o One Direction :) . Zapraszam do czytania i komentowania :)
niedziela, 23 czerwca 2013
niedziela, 9 czerwca 2013
7. Imagin z Liamem.
Imagin autorstwa Natalii :).
Mieszkasz w Londynie od 3 lat. Znasz bardzo dobrze język i dialog z kimś nie sprawia ci kłopotów. Pracujesz jako właścicielka restauracji. Posiadasz auto i piękny dom na przedmieściach Londynu. Twój chłopak jest kelnerem, pracuje dla ciebie.
Pewnego dnia do twojej knajpy przychodzi 5 fajnych chłopaków, z jakimś ochroniarzem. Myślisz, że to jacyś ważni goście, więc postanawiasz sama ich obsłużyć.
- Witam panów w mojej restauracji - uśmiechasz się i podajesz kartę dań.
- Cześć. Macie naczosy albo kurczaka ? - pyta blondyn.
- Oczywiście. Ile razy podać ?
- 3 razy naczosy i raz kurczak. - uśmiechnęłaś się. W myślach wybuchłaś śmiechem. Gdzie on to wszystko zmieści ?
- Stary, niedawno zjadłeś 4 paczki frytek. I nadal zaskakujesz - wtrącił lokaty.
- A czy może kupiłaś już płytę Little Mix ? - zapytał czarnuch.
- Zamknij się z tą płytą. Przyszliśmy tu coś zjeść. - Powiedział poważnie chłopak z pięknymi oczkami. - Ja poproszę bigos.
Uśmiechnął się. Boże jaki on przystojny. Ej ! Wróć, przecież masz chłopaka !
- oczywiście.
Zabrałaś menu i poszłaś do kuchni złożyć zamówienie. Siedziałaś przy ladzie i patrzyłaś na Liama. Tak usłyszałaś jego imię podczas głośnej rozmowy chłopaków.
* oczami chłopaków *
- ej, Liam ta laska ciągle się na ciebie gapi. Chyba masz branie.
- Spadaj ośle. Jest fajna, ale przecież nie powiem jej tego.
- To napisz na chusteczce swój numer telefonu i imie, a na koniec naszej wizyty włóż jej do kieszeni.
- hehe, ok. Spróbuję.
* Twoimi oczami *
- kochanie, już gotowe - wyrwał cię z zamyśleń twój chłopak.
- Ah, dzięki .
Podchodzisz do stolika, oddajesz zamówienie.
- Dziękujemy. Może się dosiądziesz ? - spytał Harry.
Liam popatrzył na niego dużymi oczami.
- Z miłą chęcią.
Gadaliście o wszystkim. Śmiałaś się z ich wygłupów. Nie zauważyłaś, jak twój chłopak robi się zazdrosny. Podchodzi do stolika - skarbie, mogę prosić cię na zaplecze?
- Tak. - jesteś trochę zła, że przerwał wam miłą rozmowę.
-Co jest ? - spytałaś.
- Jeszcze się pytasz ?! Co ty kurwa wyprawiasz ?!
-yyy nic ? Rozmawiam z klientami.
- To jest rozmowa ? - zaczyna się unosić. - Pierdolisz chyba.
- Uspokój się. To nic strasznego.
- Widocznie już ci się znudziłem. Tak ?
- wiesz co ? zaczynasz być irytujący !
- Pytam się. TAK ?
- TAK KURWA ! - Krzyczysz mu prosto w twarz .
- Ty suko. Pożałujesz tego jeszcze.
Zdjął fartuch i wybiegł. Wróciłaś do gości.
- Co jest ? - Zapytał Liam, widząc twoją minę.
- Nic. Chłopak mnie rzucił, bo myślał że z tobą flirtuję.
- uuu. to grubo.- wtrącił Lou.
Skończyliście degustację. 4/5 chłopaków zaczęła się dziwnie zachowywać. Chrząkali mówiąc " Liam telefon " . Nie wiedziałaś o co chodzi. Wychodzili. W ostatniej chwili ktoś krzyknął twoje imię. Liam.
- Słuchaj .... yyy....
- No wysłów się wreszcie :D - zaśmiałaś się.
- Trzymaj mój numer telefonu. Gdybyś zechciała pogadać, czy coś ;d. A teraz zmykam. Pa ! - pocałował cię w policzek i pobiegł.
-pa ..
Byłaś zachwycona, podekscytowana, szczęśliwa. Była 23.00 . Zamknęłaś lokal, kierowałaś się do samochodu. Marzyłaś o gorącej kąpieli. Dotarłaś na miejsce, wysiadłaś, zamknęłaś auto. Odwróciłaś się i zobaczyłaś sylwetkę, było ciemno, nie rozpoznałaś kto to.
- i co teraz dziwko ? - rozpoznałaś go. Iwan.
- Czego chcesz ? - mówisz znudzona, próbujesz go wyminąć. On przytrzymuje cię i pchnie w stronę auta.
- Puść mnie ! - krzyczysz głośno. Ktoś przybiega, uderza Iwana. Biją się. Iwan wyjmuje pistolet. Strzał. Kałuża krwi. A w niej Liam.
- miłość od pierwszego wejrzenia... Kocham Cię ... - mowi słabym głosem.
- ja ciebie też ! - wybuchasz głośnym płaczem. Gładzisz go po twarzy, dłoniach, torsie.
- Boże dlaczego mi go zabrałeś ! Nie dałeś mi szansy go poznać ! - Krzyczysz w niebo. Chwilę później, też tracisz przytomność .
Mieszkasz w Londynie od 3 lat. Znasz bardzo dobrze język i dialog z kimś nie sprawia ci kłopotów. Pracujesz jako właścicielka restauracji. Posiadasz auto i piękny dom na przedmieściach Londynu. Twój chłopak jest kelnerem, pracuje dla ciebie.
Pewnego dnia do twojej knajpy przychodzi 5 fajnych chłopaków, z jakimś ochroniarzem. Myślisz, że to jacyś ważni goście, więc postanawiasz sama ich obsłużyć.
- Witam panów w mojej restauracji - uśmiechasz się i podajesz kartę dań.
- Cześć. Macie naczosy albo kurczaka ? - pyta blondyn.
- Oczywiście. Ile razy podać ?
- 3 razy naczosy i raz kurczak. - uśmiechnęłaś się. W myślach wybuchłaś śmiechem. Gdzie on to wszystko zmieści ?
- Stary, niedawno zjadłeś 4 paczki frytek. I nadal zaskakujesz - wtrącił lokaty.
- A czy może kupiłaś już płytę Little Mix ? - zapytał czarnuch.
- Zamknij się z tą płytą. Przyszliśmy tu coś zjeść. - Powiedział poważnie chłopak z pięknymi oczkami. - Ja poproszę bigos.
Uśmiechnął się. Boże jaki on przystojny. Ej ! Wróć, przecież masz chłopaka !
- oczywiście.
Zabrałaś menu i poszłaś do kuchni złożyć zamówienie. Siedziałaś przy ladzie i patrzyłaś na Liama. Tak usłyszałaś jego imię podczas głośnej rozmowy chłopaków.
* oczami chłopaków *
- ej, Liam ta laska ciągle się na ciebie gapi. Chyba masz branie.
- Spadaj ośle. Jest fajna, ale przecież nie powiem jej tego.
- To napisz na chusteczce swój numer telefonu i imie, a na koniec naszej wizyty włóż jej do kieszeni.
- hehe, ok. Spróbuję.
* Twoimi oczami *
- kochanie, już gotowe - wyrwał cię z zamyśleń twój chłopak.
- Ah, dzięki .
Podchodzisz do stolika, oddajesz zamówienie.
- Dziękujemy. Może się dosiądziesz ? - spytał Harry.
Liam popatrzył na niego dużymi oczami.
- Z miłą chęcią.
Gadaliście o wszystkim. Śmiałaś się z ich wygłupów. Nie zauważyłaś, jak twój chłopak robi się zazdrosny. Podchodzi do stolika - skarbie, mogę prosić cię na zaplecze?
- Tak. - jesteś trochę zła, że przerwał wam miłą rozmowę.
-Co jest ? - spytałaś.
- Jeszcze się pytasz ?! Co ty kurwa wyprawiasz ?!
-yyy nic ? Rozmawiam z klientami.
- To jest rozmowa ? - zaczyna się unosić. - Pierdolisz chyba.
- Uspokój się. To nic strasznego.
- Widocznie już ci się znudziłem. Tak ?
- wiesz co ? zaczynasz być irytujący !
- Pytam się. TAK ?
- TAK KURWA ! - Krzyczysz mu prosto w twarz .
- Ty suko. Pożałujesz tego jeszcze.
Zdjął fartuch i wybiegł. Wróciłaś do gości.
- Co jest ? - Zapytał Liam, widząc twoją minę.
- Nic. Chłopak mnie rzucił, bo myślał że z tobą flirtuję.
- uuu. to grubo.- wtrącił Lou.
Skończyliście degustację. 4/5 chłopaków zaczęła się dziwnie zachowywać. Chrząkali mówiąc " Liam telefon " . Nie wiedziałaś o co chodzi. Wychodzili. W ostatniej chwili ktoś krzyknął twoje imię. Liam.
- Słuchaj .... yyy....
- No wysłów się wreszcie :D - zaśmiałaś się.
- Trzymaj mój numer telefonu. Gdybyś zechciała pogadać, czy coś ;d. A teraz zmykam. Pa ! - pocałował cię w policzek i pobiegł.
-pa ..
Byłaś zachwycona, podekscytowana, szczęśliwa. Była 23.00 . Zamknęłaś lokal, kierowałaś się do samochodu. Marzyłaś o gorącej kąpieli. Dotarłaś na miejsce, wysiadłaś, zamknęłaś auto. Odwróciłaś się i zobaczyłaś sylwetkę, było ciemno, nie rozpoznałaś kto to.
- i co teraz dziwko ? - rozpoznałaś go. Iwan.
- Czego chcesz ? - mówisz znudzona, próbujesz go wyminąć. On przytrzymuje cię i pchnie w stronę auta.
- Puść mnie ! - krzyczysz głośno. Ktoś przybiega, uderza Iwana. Biją się. Iwan wyjmuje pistolet. Strzał. Kałuża krwi. A w niej Liam.
- miłość od pierwszego wejrzenia... Kocham Cię ... - mowi słabym głosem.
- ja ciebie też ! - wybuchasz głośnym płaczem. Gładzisz go po twarzy, dłoniach, torsie.
- Boże dlaczego mi go zabrałeś ! Nie dałeś mi szansy go poznać ! - Krzyczysz w niebo. Chwilę później, też tracisz przytomność .
sobota, 25 maja 2013
6. Imagin o Louisie.
Budzą cię lekkie promienie słońca. Otwierasz oczy i spoglądasz w lewą stronę. Twój cudowny Louis jeszcze śpi i uśmiecha się przez sen. Wstajesz, wybierasz ubrania z garderoby i maszerujesz do łazienki. Po porannej toalecie, czas na kawę i śniadanie. Robisz tosty, gdy słyszysz kroki na schodach.
-Hej - podchodzi do ciebie Lou, obejmuje w pasie, lekko przytula i całuje w szyję.
- Cześć, kawa gotowa, zaraz będą tosty.
- Okay. Kocham Cię. - obraca cię w swoją stronę, całuje w usta i siada do stołu. Zjedliście śniadanie, teraz planujecie resztę dnia. Wybieracie podróż nad morze, idziecie do sypialni, pakujecie potrzebne rzeczy.
*12.00*
-Lou, gotowy ?! Ile można na ciebie czekać? - krzyczysz ze śmiechem przez cały dom. W końcu wychodzicie z domu, wsiadacie do auta i ruszacie. Jest wam wesoło, rozmawiacie, śpiewacie. Paliwo się kończy, musicie zatrzymać się na stacji benzynowej. Louis idzie zapłacić, lecz wraca strasznie zdenerwowany z gazetą w ręku. Wsiada do samochodu i rusza z piskiem opon.
- Lou, co się stało ?
- Nie udawaj, że nie wiesz ! Nie rób z siebie idiotki ! -ciska w ciebie gazetą. Parzysz na pierwszą stronę i nie wierzysz oczom. " Dziewczyna sławnego Louisa z One Direction z innym ! Zobacz zdjęcia ! " Niżej zdjęcia z twoim byłym. Z przed kilku lat..
- Louis to nie tak jak myślisz ! - mówisz z płaczem .
- A jak do cholery ?! Robisz ze mnie idiotę !
- To mój był...
- Nie wiem kim jest twój były ! Nie znam go !
( WŁĄCZ )
Louis traci panowanie nad pojazdem. Samochód skręca na przeciwny pas, wprost pod pędzącą osobówkę ... - Kocham cię i zawszę będę kochać - mówi Lou. - Ja ciebie też - odpowiadasz. Potem wystrzeliwują twoje poduszki powietrzne, Louisa nie ... Słyszysz straszny huk, ból w głowie i rzuca cię na boki. Dotykasz ręką bolącej głowy, spoglądasz na dłoń, cała we krwi. Z bólem obracasz głowę w stronę Lou. Wygląda jakby oparł głowę o kierownicę ... Jest pełno krwi .. Ostatkiem sił krzyczysz NIE ! jakby to miało przywrócić mu życie.. Spoglądasz na klatkę piersiową, nie porusza się .. A ty tracisz przytomność .
* kilka dni później *
Jesteście po pogrzebie. Przyszło kilkanaście tysięcy ludzi. Wszyscy składali wam kondolencje, płakali ... Stoisz przy grobie z Zaynem ... Liamem .... Niallem ... Harrym ... Lecz bez najważniejszej osoby w twoim sercu, bez Louisa ... Tego kochanego Tomlinsona który zawsze rozśmieszał ... Wszyscy ciągle płaczecie ... Nie wiecie co będzie dalej, za kilka dni, kilka tygodni, kilka lat ....
-Hej - podchodzi do ciebie Lou, obejmuje w pasie, lekko przytula i całuje w szyję.
- Cześć, kawa gotowa, zaraz będą tosty.
- Okay. Kocham Cię. - obraca cię w swoją stronę, całuje w usta i siada do stołu. Zjedliście śniadanie, teraz planujecie resztę dnia. Wybieracie podróż nad morze, idziecie do sypialni, pakujecie potrzebne rzeczy.
*12.00*
-Lou, gotowy ?! Ile można na ciebie czekać? - krzyczysz ze śmiechem przez cały dom. W końcu wychodzicie z domu, wsiadacie do auta i ruszacie. Jest wam wesoło, rozmawiacie, śpiewacie. Paliwo się kończy, musicie zatrzymać się na stacji benzynowej. Louis idzie zapłacić, lecz wraca strasznie zdenerwowany z gazetą w ręku. Wsiada do samochodu i rusza z piskiem opon.
- Lou, co się stało ?
- Nie udawaj, że nie wiesz ! Nie rób z siebie idiotki ! -ciska w ciebie gazetą. Parzysz na pierwszą stronę i nie wierzysz oczom. " Dziewczyna sławnego Louisa z One Direction z innym ! Zobacz zdjęcia ! " Niżej zdjęcia z twoim byłym. Z przed kilku lat..
- Louis to nie tak jak myślisz ! - mówisz z płaczem .
- A jak do cholery ?! Robisz ze mnie idiotę !
- To mój był...
- Nie wiem kim jest twój były ! Nie znam go !
( WŁĄCZ )
Louis traci panowanie nad pojazdem. Samochód skręca na przeciwny pas, wprost pod pędzącą osobówkę ... - Kocham cię i zawszę będę kochać - mówi Lou. - Ja ciebie też - odpowiadasz. Potem wystrzeliwują twoje poduszki powietrzne, Louisa nie ... Słyszysz straszny huk, ból w głowie i rzuca cię na boki. Dotykasz ręką bolącej głowy, spoglądasz na dłoń, cała we krwi. Z bólem obracasz głowę w stronę Lou. Wygląda jakby oparł głowę o kierownicę ... Jest pełno krwi .. Ostatkiem sił krzyczysz NIE ! jakby to miało przywrócić mu życie.. Spoglądasz na klatkę piersiową, nie porusza się .. A ty tracisz przytomność .
* kilka dni później *
Jesteście po pogrzebie. Przyszło kilkanaście tysięcy ludzi. Wszyscy składali wam kondolencje, płakali ... Stoisz przy grobie z Zaynem ... Liamem .... Niallem ... Harrym ... Lecz bez najważniejszej osoby w twoim sercu, bez Louisa ... Tego kochanego Tomlinsona który zawsze rozśmieszał ... Wszyscy ciągle płaczecie ... Nie wiecie co będzie dalej, za kilka dni, kilka tygodni, kilka lat ....
niedziela, 12 maja 2013
5. Imagin o Niallu.
Mieszkasz w Londynie ze swoim chłopakiem Niallem. Jesteście razem od pół roku, świetnie się wam układa, kochacie się, jesteście szczęśliwi. Wyobrażasz sobie czasami jakby wyglądał wasz ślub ...
Niall : Cześć kochanie ! - wchodzi do sypialni i od razu całuje cię w policzek.
[TI] : Cześć skarbie.
Niall : Misiu, dzisiaj na 17:30 bądź gotowa. Przyjedzie po ciebie mój kierowca. Tylko ubierz się elegancko ! - puścił do ciebie oczko.
[TI] : Ale po co ?
Niall : Bez pytań. - pocałował cię delikatnie i wyszedł. Jest przed 12, spokojnie zdążysz.
*17.00*
Masz jeszcze pół godziny. Ubrałaś małą czarną, włosy lekko pofalowałaś, lekki make-up. Teraz czekasz na kierowcę. Z nudów zaczynasz czytać książkę. Słyszysz dzwonek do drzwi, patrzysz na zegar dokładnie 17.30 . Wkładasz płaszczyk, przed domem stoi biała limuzyna. Kierowca stoi tyłem do ciebie , ale gdy się odwracasz widzisz Louisa. Szok. Przywitaliście się, a on zawiązał ci oczy.
[TI] : Po co to ?
Lou : Nic nie powiem. - zaśmiał się i pomógł ci wsiąść do auta. Po jakimś czasie zatrzymaliście się, usłyszałaś otwierane drzwi.
Lou : Wysiadamy księżniczko. Teraz przekazuję cię w dobre ręce.
Niall : No chodź skarbie. - szliście jeszcze kawałek, a potem twój ukochany zdjął ci przepaskę z oczu. Nie wierzysz w to co widzisz. Dziesiątki czerwonych róż, setki świeczek, a po środku stolik na 2 osoby ....
[TI] : Niall, czy ty wiesz jak ja cię kocham ?!
Niall : wiem, wiem.
Usiedliście do stolika, jecie kolację, śmiejecie się. Jest pięknie. Czujesz się jak w bajce. W pewnej chwili on wstaje i prosi byś ty też wstała. Klęka na prawe kolano, a ci oczy zachodzą łzami. Wyciąga małe czerwone pudełeczko w kształcie serca i ....
Niall : [TI] czy uczyniłabyś mi ten zaszczyt i została moją żoną ? - a tobie odebrało mowę. Łzy płyną po twoich policzkach, nie zwracasz uwagi na to że będziesz strasznie wyglądać.
[TI] : Niall.... oczywiście że tak ! - Niall włożył ci pierścionek na palec, wstał, objął cię w talii i delikatnie pocałował. Potem podniósł cię i obrócił wokół własnej osi.
Niall : Kocham cię piękna.
[TI] : Też cię kocham skarbie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)